Zondacrypto i politycy PiS. O co chodzi w aferze, która właśnie wstrząsa polską polityką?
Zegarek za 40 tys. euro, spotkanie posła PiS z szefem giełdy na Ibizie, były agent CBA opłacany za kontakty i polityczna batalia o przepisy dotyczące kryptowalut. Afera wokół Zondacrypto w ciągu kilku dni przestała być wyłącznie historią o upadku giełdy kryptowalutowej. Coraz więcej jej wątków prowadzi w stronę osób związanych z Prawem i Sprawiedliwością.
Sprawa rozwija się bardzo szybko. 31 sierpnia Jarosław Kaczyński zapowiedział nawet specjalną naradę wewnątrz PiS, podczas której partia ma wyjaśnić kontakty swoich polityków z osobami związanymi z Zondacrypto.
Ale od początku.
Czym właściwie było Zondacrypto?
Zondacrypto było jedną z największych platform kryptowalutowych działających na polskim rynku. Firma chwaliła się ponad milionem zarejestrowanych użytkowników i prowadziła bardzo agresywną działalność sponsoringową.
Jej logo można było zobaczyć między innymi przy Polskim Komitecie Olimpijskim i w polskim sporcie.
Problemy zaczęły się na dobre w 2026 roku. Platforma przestała działać, a tysiące klientów zostało bez dostępu do swoich pieniędzy.
Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła 17 kwietnia 2026 roku śledztwo dotyczące podejrzenia oszustwa oraz prania pieniędzy. Według medialnych szacunków straty klientów mogą wynosić co najmniej około 350 mln zł.
I właśnie podczas badania działalności Zondacrypto śledczy oraz dziennikarze zaczęli trafiać na znacznie ciekawsze powiązania.
Zegarek za 40 tysięcy euro
Jednym z najgłośniejszych wątków jest Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
Wspólne śledztwo dziennikarzy Wirtualnej Polski i TVN24 ujawniło, że w listopadzie 2025 roku Przemysław Kral, ówczesny szef Zondacrypto, kupił zegarek Patek Philippe Calatrava za około 40 tys. euro.
Faktura miała zostać wystawiona na Krala i według dokumentów zegarek został przez niego opłacony.
Dziewięć dni później Kral spotkał się w Monako z Radosławem Piesiewiczem.
Według ujawnionych przez dziennikarzy wiadomości po spotkaniu Piesiewicz pisał do Krala, dziękując mu i informując, że jest „w szoku”.
Piesiewicz nie zaprzecza, że zegarek otrzymał od Krala, ale przedstawia inną wersję wydarzeń. Twierdzi, że nie był to prezent — Kral miał jedynie pośredniczyć w jego zakupie, a Piesiewicz miał zwrócić mu pieniądze w gotówce.
Sprawą zainteresowała się prokuratura.
27 sierpnia Piesiewicz został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i usłyszał zarzuty.
To jednak dopiero jeden z politycznych wątków afery.
Ibiza, poseł PiS i szef Zondacrypto
Kolejne ustalenia WP i TVN24 dotyczą posła PiS Michała Moskala.
W sierpniu 2025 roku Moskal spotkał się na Ibizie z Przemysławem Kralem.
W spotkaniu uczestniczył również były funkcjonariusz CBA Artur Chodziński, który współpracował wówczas z Kralem.
Według medialnych ustaleń rezerwację podróży i noclegu Moskala początkowo opłacił właśnie Chodziński. Poseł PiS zapewnia, że po powrocie zwrócił wszystkie pieniądze z własnych środków.
Samo spotkanie nie byłoby jeszcze szczególnie interesujące, gdyby nie to, co wydarzyło się później.
Po spotkaniu pojawia się temat ustawy o kryptowalutach
Niedługo po spotkaniu na Ibizie Michał Moskal zaczął aktywnie zajmować się w Sejmie regulacjami dotyczącymi rynku kryptowalut.
Według kalendarium opublikowanego przez TVN24 około półtora miesiąca po spotkaniu PiS przedstawiło poprawki łagodzące część zapisów projektowanej ustawy o rynku kryptoaktywów.
Moskal występował również publicznie w obronie branży kryptowalutowej w sporze dotyczącym zakresu nadzoru Komisji Nadzoru Finansowego.
To właśnie kolejność wydarzeń — spotkanie z szefem Zondacrypto, a następnie aktywność legislacyjna dotycząca branży kryptowalutowej — wywołała największe pytania.
Nie jest jednak dowodem, że Moskal działał na polecenie Krala.
Sam poseł zdecydowanie odrzuca takie sugestie.
Były agent CBA i 135 tysięcy euro
31 sierpnia pojawił się kolejny element układanki.
Według ustaleń Onetu Przemysław Kral zatrudniał byłego funkcjonariusza CBA Artura Chodzińskiego.
Chodziński miał wystawić dziewięć faktur na łączną kwotę około 135 tys. euro, czyli ponad pół miliona złotych.
Miał otrzymywać około 15 tys. euro miesięcznie.
Jednym z elementów jego działalności miało być pomaganie Kralowi w nawiązywaniu kontaktów z wpływowymi osobami.
Według najnowszych ustaleń medialnych Kral miał między innymi poszukiwać kontaktu z Przemysławem Czarnkiem.
To właśnie Chodziński uczestniczył również w spotkaniu Krala z Michałem Moskalem na Ibizie.
Powstaje więc pytanie, jak szeroka była sieć kontaktów budowana przez szefa Zondacrypto i po co właściwie była mu potrzebna.
Kaczyński zwołuje specjalną naradę PiS
Skala publikowanych informacji stała się na tyle duża, że 31 sierpnia zareagował Jarosław Kaczyński.
Prezes PiS zapowiedział specjalną wewnętrzną naradę poświęconą aferze Zondacrypto.
Kaczyński twierdzi, że wcześniej nie wiedział o spotkaniu Michała Moskala z Przemysławem Kralem.
Jednocześnie zapowiedział wyjaśnienie sprawy wewnątrz partii.
Co ciekawe, Kaczyński broni również Moskala w jednym istotnym punkcie. Według prezesa PiS działania legislacyjne posła miały być w rzeczywistości niekorzystne dla Krala, a więc — zdaniem Kaczyńskiego — nie można na tej podstawie twierdzić, że polityk realizował interesy szefa Zondacrypto.
W naradzie ma uczestniczyć również Przemysław Czarnek.
PiS odpowiada: a gdzie były służby państwa?
Prawo i Sprawiedliwość nie pozostaje bierne.
Mateusz Morawiecki domaga się powołania komisji śledczej w sprawie Zondacrypto.
Były premier twierdzi, że państwowe służby miały informacje o problemach związanych z giełdą już w 2025 roku i pyta, dlaczego odpowiednio wcześnie nie ostrzeżono klientów.
To ważny element całej historii.
Obecny obóz rządzący próbuje pokazywać Zondacrypto jako aferę prowadzącą do środowiska PiS.
PiS odpowiada natomiast, że zasadnicze pytanie brzmi: dlaczego instytucje państwa działające już za rządów Donalda Tuska nie zatrzymały działalności platformy wcześniej?
Morawiecki przekonuje, że właśnie dlatego potrzebna jest komisja śledcza.
Tusk uderza w PiS
Donald Tusk przedstawia sprawę zupełnie inaczej.
Premier zwraca uwagę na kontakty Zondacrypto ze środowiskami prawicowymi oraz sprzeciw PiS i prezydenta Karola Nawrockiego wobec proponowanych przez rząd regulacji rynku kryptowalut.
Po ujawnieniu najnowszych informacji zasugerował, że dziś lepiej wiadomo, dlaczego PiS tak mocno sprzeciwiało się części nowych regulacji.
To jednak na tym etapie polityczna teza premiera, a nie ustalenie prokuratury.
Kancelaria Prezydenta zdecydowanie odrzuca takie oskarżenia.
Według jej przedstawicieli Karol Nawrocki nie sprzeciwia się regulowaniu kryptowalut jako takiemu, lecz wetował źle przygotowane przepisy. Pałac Prezydencki zwraca również uwagę, że problemy Zondacrypto rozwijały się już w czasie rządów obecnej koalicji.
Co wiemy, a czego jeszcze nie wiemy?
I tutaj znajduje się najważniejsza część całej historii.
Wiemy, że:
- Zondacrypto upadło, pozostawiając tysiące poszkodowanych klientów;
- prokuratura prowadzi śledztwo dotyczące m.in. podejrzenia oszustwa i prania pieniędzy;
- Radosław Piesiewicz został zatrzymany i usłyszał zarzuty;
- Piesiewicz otrzymał od Krala luksusowy zegarek, choć twierdzi, że za niego zapłacił;
- Michał Moskal spotkał się z Kralem na Ibizie;
- po tym spotkaniu poseł angażował się w prace nad regulacjami rynku kryptowalut;
- były agent CBA Artur Chodziński pracował dla Krala i otrzymywał od niego znaczne wynagrodzenie;
- Kral próbował budować kontakty z osobami ze świata polityki;
- Jarosław Kaczyński uznał sprawę za na tyle poważną, że zwołał specjalną naradę w PiS.
Nie wiemy natomiast, czy politycy PiS podejmowali działania w zamian za korzyści otrzymywane od osób związanych z Zondacrypto.
Na tym etapie nie ma podstaw, aby przedstawiać taką tezę jako udowodniony fakt.
Afera dopiero się zaczyna?
Wiele na to wskazuje.
Zatrzymanie prezesa PKOl może być dopiero początkiem znacznie większego śledztwa, a kolejne publikacje pokazują, że Przemysław Kral przez dłuższy czas próbował budować kontakty w świecie polityki, biznesu i mediów.
Jednocześnie trwa polityczna wojna o odpowiedzialność.
Rząd przekonuje, że nowe informacje pokazują niepokojące związki Zondacrypto ze środowiskiem PiS.
PiS odpowiada, że to obecny rząd kontrolował służby i prokuraturę w czasie, gdy giełda nadal działała i przyjmowała pieniądze klientów.
Dlatego najciekawsze pytanie nie brzmi już wyłącznie:
„Co stało się z pieniędzmi klientów Zondacrypto?”
Coraz ważniejsze staje się inne:
„Jak daleko sięgały polityczne kontakty ludzi stojących za giełdą i czy miały one realny wpływ na decyzje podejmowane przez polityków?”
Odpowiedź na to pytanie może zdecydować, czy Zondacrypto pozostanie aferą finansową z politycznym tłem, czy stanie się jedną z największych afer politycznych ostatnich lat.
Tekst opisuje stan wiedzy na 31 sierpnia 2026 r. Śledztwo jest w toku, a część opisanych informacji pochodzi z ustaleń dziennikarskich. Osoby, którym nie udowodniono winy prawomocnym wyrokiem, należy uważać za niewinne.




